Plan na życie, co nam to daje?
Produktywność

Plan na życie — Zacznij nad sobą panować!

Plan na życie ma bardzo duże znaczenie, szczególnie teraz. Dzięki planowaniu życia możemy pokierować nasze decyzje, ku zdefiniowanym celom.

Dawniej, kiedy średnia życia wynosiła 30 lat, taki plan nie miał większego sensu. Aktualnie mając 20 lat, możemy planować 20-30 lat do przodu, bo jest duża szansa, że przeżyjemy do tego czasu.

Teraz rozłożenie pewnych zadań i obowiązków w czasie to jest must have, jeżeli chcemy panować nad swoim życiem.

Planowanie jest jak przeniesienie się w przyszłość. A może raczej jak przyniesienie przyszłości do nas teraźniejszych. Poprzez pryzmat aktualnych celów i pragnień możemy tak naprawdę dowiedzieć się, do czego dążymy.

Często już na etapie wizualizacji przyszłych celów, możemy zweryfikować czy nasze marzenia, to jest na pewno to, co chcemy.

Jesteśmy niesamowitymi istotami. Możemy przewidywać, to co chcemy osiągnąć, myśleć o przyszłości, rozplanować wielkie czyny, które chcemy osiągnąć, krok po kroku.

Już nie dryfujemy na wietrze, a Plan na życie umożliwia podróż drogą, którą sami zdefiniujemy.


Benefity planowania życia

planowanie-wyprawy-koniec-swiata

Kiedy mamy zdefiniowaną drogę, możemy dowolnie modyfikować swoją sytuację, aby to osiągnąć.

Najprostszy przykład — kiedy chcemy w przyszłości zostać prawnikiem, już możemy zacząć się uczyć prawa. A następnym razem, gdy zostaniemy spytani, czy chcemy iść na dodatkowe lekcje z prawa, to pójdziemy na nie bez zastanowienia. W tej samej sytuacji, jeżeli wcześniej plan na życie nie został zdefiniowany, nie pójdziemy na te lekcje, co może skończyć się różnymi konsekwencjami.

Plan pozwala nam wcześniej już podjąć przyszłe decyzje. Nie zastanawiamy się nad pewnymi decyzjami z wiszącym nad nami pytaniem „a co jeśli nam się to może któregoś dnia przydać„, tylko idziemy wyznaczoną ścieżką.

Sam zrezygnowałem ze studiów, bo dokładnie wiedziałem, do czego dążę i studia nie są mi do niczego potrzebne. Głosy pod tytułem „mogą ci się kiedyś przydać” są kompletnie bez sensu. Nie jest to myślenie w stosunku do jakichś celów, a jest to myślenie „kiedyś się może przydać”. Dodatkowo żyjemy w takich czasach, że jest coś takiego jak „studia dla dorosłych”, więc jeżeli kiedyś moje cele zmieniłby się w taki sposób, żeby pójść na studia, zawsze mogę to zrobić. A jak na razie, ciężko pracuje i wiele się uczę, gdy moi koledzy piją na studiach i starają się zdać z sesji na sesje.

Destrukcja prokrastynacji

Kiedy mamy jakiś konkretny cel, znacznie łatwiej zabrać nam się do pracy. Gdy przyświeca nam jakieś marzenie, prokrastynacja nie ma nic do powiedzenia, o ile bardzo tego chcemy.

Również motywacja znacznie się zwiększa. Kiedy robimy jakieś czynności, które aktualnie nie specjalnie mogą sprawiać nam przyjemność, ale robimy je z myślą o naszym celu, znacznie łatwiej wziąć się do pracy.

Mamy większe szanse, żeby przełamać prokrastynację, kiedy przyświeca nam wizja celów.

Czasami siedząc w firmie, możemy zobaczyć ludzi, którzy w momencie, gdy ty ciężko pracujesz, oni rozmawiają i plotkują ze współpracownikami. Oczywiście to nic złego, ale ty, gdy już wiesz, że praca przybliży cię do marzeń, więc idziesz pracować.

Mniejsze zmęczenie

Plan na życie oszczędza nam bardzo wiele czasu pracy. Zastanawiając się przedwcześnie nad jakimiś rzeczami, znamy dokładnie kroki, jakie powinniśmy podjąć. Nie tracimy czasu na myślenie „czym powinienem się teraz zająć” podczas samej egzekucji danej czynności.

Jeżeli odpowiednio zaplanowaliśmy jakąś czynność, nie poświęcamy później czasu na zastanawianie się, czy dobre kroki robimy, czy to, co robimy, w ogóle ma sens.

Dlatego, na przykład, u mnie w firmie przed każdym wydaniem najnowszej wersji aplikacji, moi szefowie, mają bardzo długie rozmowy z klientem na temat kolejnej wersji, gdzie omawiają termin wydania, co dokładnie ma wyjść, jakie poprawki mają zostać zastosowane. Dzięki temu my jako programiści od razu dostajemy czas wydajania i jakie zadania mają zostać do tego czasu wykonane.

Oszczędność czasu

Działanie z listą zadań to jest najwspanialsza rzecz, jaką odkryłem ostatnim czasem. Planowanie zadań wraz z czasem, który na nie poświęcam, zwiększyły moją produktywność o kilkadziesiąt procent! Z góry założenie, ile dokładnie czasu poświecę na jakieś zadanie i jakie rzeczy mogę wykonać w nim, żeby wyrobić się w określonym czasie. U mnie wygląda to mniej więcej tak:

8.00 – 13.30 – Praca
13.30 – 14.00 – Przerwa
14.00 – 15.30 – Nauka nowych rzeczy
15.30 – 16.00 – E-mail
16.00 – 17.30 – Czas z rodziną

I tak dalej, i tak dalej. Oczywiście, czas, który poświęcam na jakieś zadania, ma przypominać, że powinienem się zająć czymś innym. W ramach sytuacji kryzysowych wiadomo, że nie przerwę pracy. Trzeba być elastycznym co do tego, ale im bardziej się tego trzymamy, tym lepiej.

W sumie dzięki temu zyskałem kilka godzin dziennie. Wcześniej korzystałem bez czasowych określeń i bardzo dużo czasu i tak traciłem. I to nie jest tak, że nie robiłem wszystkich zadań z mojej listy ToDo, natomiast traciłem dużo czasu, który mogłem poświęcić na inne rzeczy, na inne obowiązki.

Gdy odpowiednie cele i obowiązki mają z góry założony określony czas na wykonanie, skupiamy się na tym, żeby to wykonać w tym przedziale.

Plan na życie i listy zadań.

Utrzymuj listy zadań na różne okresy. Dobrze jest mieć zaplanowane osobno życie, lata, miesiące i dni. Zaczynając od całego życia, powoli dzielić swoje marzenia na różne okresy, podzielić go na kroki, które powinniśmy zrobić tego roku, żeby tego dokonać, w tym i w tym miesiącu zrobić to, a żeby w tym miesiącu zrobić to, w tym i w tym dniu zrobić to i tamto. Trochę lepiej to opisałem we wpisie o Metodzie małych kroków.


Za stary jestem…

babcia-za-stary-jestem

Ja na początku, gdy spojrzałem z większej perspektywy na mnie i zacząłem układać tego typu plan, było mi bardzo smutno, jak wiele czasu straciłem, a myślach „Nie warto już nic robić, moja szansa minęła„. To jest najgorsze kłamstwo, jakie sobie wtedy wmówiłem.

Jeżeli tu i teraz nie zrobimy tego, to nasze życie nigdy się nie zmieni. Nigdy nie jest się za starym. Jest to tylko sprytna ucieczka dla ludzi, którzy boją się brać sprawy w swoje ręce.

Gdy zbudowałem swoje życie na papierze, zdałem sobie sprawę, jak wiele rzeczy jeszcze mogę osiągnąć, chciałem wszystko zrobić od razu i to jak najszybciej!

Nie wszystko na raz! Polecam odpowiedzieć sobie pytania poniżej, one oddelegują nas trochę i uspokoją. Twórczość Mirosława Burnejko świetnie opisuje, w jaki sposób zacząć planowanie swojego życia, jak rozbić cele na poziomy, naprawdę polecam sprawdzić.


Pytania na początek

pytanie

Pierwsze pytanie: „Które z naszych czynności, najbardziej przybliżą nas do celu”

Podstawowe pytanie, które każdy z nas powinien sobie zdać w tym momencie. Pozwoli tam się ono jak najbardziej zbliżyć do celu, w jak najmniejszym czasie. Tworzy nam mapę, która prowadzi nas najprostszą drogą do marzeń.

Drugie pytanie: „Jaka czynność da najwięcej wartości w tym momencie?”

Podstawy zarządzania swoim czasem. Wybranie priorytetów, najważniejszych zadań dla nas. To pytanie to klucz, żeby przełamać się i zacząć coś robić. Gdy będziemy w pełni świadomi tego, że tracimy cenne sekundy, znacznie łatwiej będzie siąść do pracy, a potem to już pójdzie. Kiedy będziemy dokładnie wiedzieć, za co mamy się zabrać i co nam to da, nie będzie już wymówki, ani odwrotu.

Aby dobrze odpowiedzieć na te pytania, polecam zapoznać się z Zasadą Pareto.


Inspiracja: Eat That Frog! – Brain Tracy